Dzięki uprzejmości, wspaniałomyślności i pomysłowości naszych kołowych (hmm kolistych??) koleżanek - Tysi i Ani pewnego dnia (dokładnie 21.02.2009:) uczestniczyłyśmy w warsztatach dotyczących pedagogiki Montessori. Może brzmi trochę strasznie - ale było naprawdę super;)
Mieliśmy okazję zwiedzić przedszkole - trochę poszperać, zwiedzić każdy kącik:). Pracowaliśmy z pomocami (i tu uwaga!!! w przedszkolu właściwie nie ma zabawek! są pomoce- z którymi się pracuje, co ważne w przedszkolu zawsze znajduje się tylko jeden egzemplarz danej pomocy). Uczestniczyliśmy w lekcji ciszy - nie było to łatwe :)Montessori widzi ciszę, jako stan, który wymaga całkowitego bezruchu, jakby zawieszenia życia na ten moment, w którym cisza ma być zachowana. Skąd ta dziwna lekcja??
Podczas jednej z wizyt w Casa dei Bambini (Dom Dziecięcy - tak nazywają się z włoskiego przedszkola Montessori dla dzieci w wieku od 3 do 6 lat) Maria Montessori spotkała na podwórku jedną z mam i wzięła na ręce jej 4-miesięczne śpiące niemowlę zawinięte szczelnie w kocyk tak, że się nie poruszało i było całkowicie cicho. Weszła z nim do przedszkola, gdzie od razu witały ją tłumy dzieci, tuląc i chwytając. Montessori pokazała im dziecko, a dzieci skakały i cieszyły się wokół niej. W końcu usiadła i powiedziała: ‘Przyniosłam wam małego nauczyciela’. Dzieci stały zdziwione, a ona kontynuowała:
‘Małego nauczyciela, ponieważ nikt nie potrafi zachowywać się tak cicho jak to małe dziecko’. Każdy z osobna zamarł w bezruchu. ‘Nikt nie trzyma nóg tak równo jak to maleństwo’. Wszyscy od razu poprawili cichutko ułożenie swoich nóg. Maria Montessori uśmiechnęła się i dodała: ‘Dobrze, ale nikt nie potrafi być tak cicho. Słyszycie, jak delikatny jest oddech tego dziecka? Nikt nie potrafi oddychać tak spokojnie’. Zapadła cisza. Dzieci prawie chciały zatrzymać swój oddech, żeby dorównać maluchowi. Maria Montessori wstała cicho i przeszła delikatnie parę kroków, a następnie powiedziała: ‘Wychodzę bardzo bardzo cicho, jednak słyszycie, że robię trochę hałasu, ale ten mały nauczyciel idzie ze mną w całkowitej ciszy’. Dzieci uśmiechnęły się, a Montessori oddała niemowlaka jego mamie.
A teraz kilka zdjęć:

Na początek mała rozgrzewka intelektualna....:) Losujemy sentencje autorstwa Maria Montessori aby na chwilę zastanowić się nad założeniami tej wyjątkowej pedagogiki.
Dziecko, które naprawdę pokochało swoje otoczenie i wszystkie żyjące stworzenia, które odkryło radość i entuzjazm w pracy, daje nam powód, by mieć nadzieję … nadzieję na pokój w przyszłości.- Maria Montessori
czas na mini wykład przy herbacie




A potem... praca, ciężka praca z pomocami... ale co za radość gdy się uda:))))))) Różowa Wieża
to jedna z najważniejszych pomocy w przedszkolu.



Czerwono-niebieskie belki... piasek... i bliżej niezidentyfikowane groszko-kulki:)




A teraz csssiiiiiii.... lekcja ciszy:)